Książki, nowości

Mroczny wieloświat Jacka P.

Jacek Piekara funduje nam ekscytującą podróż do swoich alternatywnych światów, zaludnionych postaciami z jego mrocznej wyobraźni. Szykujcie się na mrożącą krew wędrówkę w czasie i przestrzeni – od antycznego Rzymu po bezkresne przestrzenie naszej Galaktyki. Przynosi ją lektura piętnastu opowiadań, zawartych w zbiorze pod prowokacyjnym tytułem „Mój przyjaciel Kaligula„.

Podróż do piekieł

Uniwersum tych opowiadań jest bardzo szerokie. Pisarz zabiera nas do starożytnego Rzymu, do mrocznych czasów Kaliguli, konstruując alternatywną historię jego szaleństwa. Trafimy też do mocarstwowej Polski, która wyrosła na światową potęgę – nim wybuchła II wojna światowa pokumała się z Niemcami i do spółki z nimi pokonała ZSRR. Ale powędrujemy też na krańce Wszechświata, a nawet do piekła. Autor pokaże nam je dwojako. Pozwoli nam poczuć to ziemskie, metaforyczne piekło, które jest udziałem kobiety katowanej przez mężczyznę. Ale namaluje także czeluści metafizycznego królestwa ciemności, pełne demonicznych stworzeń i ich cierpiących ofiar.

Autor starannie oddaje realia wszystkich tych światów, maksymalnie angażując czytelniczą wyobraźnię. Łatwo dać się uwieść powieściowej rzeczywistości, mimo że nie jest ona lekka, łatwa ani przyjemna. Pisarz stara się jednak o kontrapunkty, rozbijając powieściowy mrok właściwym dla niego czarnym humorem. Ale trudno się dziwić, że jego bohaterowie muszą wspomagać się ironią, skoro wyposażył ich w tysiące wad i przyszykował nieziemskie perypetie – dość wymienić życiowego rozbitka, wysłanego ze straceńczą misją na samo dno piekła. Jak widać, fabuła jeży się od niespodzianek i zaskoczeń, choć w tym natłoku zdarzeń jest również miejsce na refleksję. Atutem książki jest posłowie, gdzie autor spowiada się z motywów, które skłoniły go do napisania każdego z opowiadań. Tam także znajdziemy kilka zaskoczeń.

Brud, pot i łzy

Jacek Piekara zdążył już nas przyzwyczaić, że większość jego powieści wypełnia krew, brud i cierpienie, że króluje w nich przemoc i najróżniejsze odcienie zła. Nawet bohaterowie, z którymi mamy się utożsamiać, są dość odrażający. To typowe produkty mrocznych światów, w jakich wyrośli – zazwyczaj zwykłe łotry, których czasami stać na heroiczne czyny, jednak ich intencjami rządzi albo czysty przypadek, albo własny interes. I tak jest w większości powieści, należących do gatunku, jaki uprawia Piekara – fantastyki, ale bardzo szeroko pojętej. Jest on twórcą zarówno typowych powieści fantasy, np. cyklu o magu Arrivaldzie z Wybrzeża, jak i trochę bardziej mrocznych historii o przypadkach inkwizytora Mordimera Madderdina. Ale w jego twórczości są także pozycje z pogranicza fantastyki i political fiction, czego najlepszym przykładem „Przenajświętsza Rzeczpospolita”. Tak czy inaczej, jest to zawsze satysfakcjonująca lektura dla miłośników tego gatunku, zaskakująca pomysłowością i nowatorstwem. Najnowszy zbiór opowiadań trzyma poziom, do jakiego pisarz przyzwyczaił swoich fanów i nie powinien zawieść ich oczekiwań.